The Ultimate Buddha Experience.

Jedziemy do Monywa zobaczyć jaskinie… Co tam jaskinie! Małpy są. Nie widziałem wcześniej makaków.  Nie wiedziałem jeszcze, że po Indiach będę miał ich dosyć. Jaskinie, czyli wykute w skałach świątynie, mają po sześćset lat. Studentka prawa, która nas po nich oprowadza, koło dwudziestki.

Następnego dnia zwiedzamy dziwaczne miejsca kultu w okolicy – Thanboddhay Paya, gdzie znajduje się ponad pół miliona pomników i figurek Buddy różnej wielkości. Podobno w budowie brali udział więźniowie polityczni. Kawałek dalej jest Bodhi Tataung – ogromna przestrzeń z kilkoma tysiącami identycznych figur Buddy wielkości człowieka oraz górujące nad nimi dwa ogromne pomniki… Buddy, oczywiście. Stojącego i leżącego. Po czymś takim nie rusza mnie już żaden Świebodzin…

Wpis w nieznacznie zmienionej formie ukazał się pierwotnie na starym blogu w 2012 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *