Wodospady Iguazu.

Iguazu w języku indian Guarani oznacza dużą wodę. Nie ma nazwy bardziej adekwatnej dla  wodospadów położonych na granicy Brazylii i Argentyny. Trudno nam opisać słowami wrażenie jakie wywarło na nas to miejsce.

Na zwiedzenie Parku Narodowego przeznaczyliśmy 2 dni – jeden na stronę brazylijską i jeden na argentyńską. Argentyńska chyba lepsza, bo można podejść bliżej do wodospadów, zwłaszcza do potężnego Garganta del Diablo – „Diabelskiej gardzieli”, ale za to strona brazylijska daje możliwość objęcia wzrokiem prawie całości z dystansu.

Park Narodowy Iguazu to schronienie dla wielu gatunków zwierząt. Niektóre gatunki takie jak jaguary czy tapiry dobrze ukrywają się przed turystami, inne weszły z nimi w niekoniecznie pozytywną symbiozę. Na przykład ostronosy – te prześliczne zwierzęta nie robią sobie z ludzi zupełnie  nic, wręcz przeciwnie – łaszą się do osób z jedzeniem, a czasem nawet je atakują!

Oprócz ostronosów widzieliśmy kilka gatunków ptaków, iguany, żółwia oraz małpy kapucynki – aby zobaczyć te ostatnie musieliśmy trochę zejść z najbardziej uczęszczanych ścieżek i wyruszyć na 7-kilometrowy spacer do naturalnego basenu u podnóża wodospadu – niesamowite miejsce.

Jeszcze w Brazylii udaliśmy się do parku ptaków. Jest to coś w stylu zoo, ale niektóre klatki są na tyle duże, że zwierzęta mają więcej swobody, a turyści mają poczucie bliższego obcowania z przyrodą. Jest to świetne miejsce aby zrobić dobre zdjęcia egzotycznym gatunkom takim jak tukany czy papugi. Niektóre z nich tak jak ostronosy z Iguazu dosłownie wciskały dziób tam gdzie nie trzeba 🙂

Wpis w nieznacznie zmienionej formie ukazał się pierwotnie na starym blogu w 2010 roku i stanowi zapis naszych wrażeń „na gorąco” z rocznej podróży po Ameryce Południowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *