Birma

Birmę odwiedziłem w 2011 roku. Był to czas, gdy kraj ten stał u progu głębokich przemian demokratycznych, choć nadal nie do końca wiadomym było ile wolności otrzymają Birmańczycy. Lądowe przejścia graniczne wciąż były zamknięte, o wizę trzeba było aplikować przed wyjazdem, a bankomaty wciąż nie funkcjonowały. Większość kraju była niedostępna dla turystów i większość odwiedzających ograniczała się do zobaczenia czterech głównych atrakcji Birmy – Paganu, jeziora Inle, Mandalay i okolic oraz Rangunu z pagoda Shwedagon.

W podróży tym razem nie towarzyszyła mi Karina, ale w trakcie podróży dołączył do mnie mój przyjaciel Piotrek Dudojć, z którym pojechaliśmy jeszcze potem na parę dni do Laosu.

Zanim spotkałem się z Piotrkiem zdążyłem przejść dwa trekkingi z przewodnikiem – jeden w okolicach Hsipaw, który opisałem dość szczegółowo, oraz drugi z byłym partyzantem Shan State Army. Pomijając te dwie wędrówki i okazjonalne przejażdżki autostopem, trasa nasza podróży nie zbaczała zbytnio z utartego szlaku. Mimo to zachęcam do przeczytania kilku wpisów – część z nich była publikowana na blogu z dużym poślizgiem, wiec nie są zbyt szczegółowe i próbowałem uchwycić w nich raczej emocje, jakie mi towarzyszyły w tamtych momentach.