Charming Sharm.

Do Egiptu wjechaliśmy pokonawszy lądowe przejście graniczne z Izraelem Ejlat-Taba. Do samej granicy z centrum Ejlatu (w tym z dworca autobusowego) kursują autobusy (na pewno numery 15 i 16). Opuszczając Izrael w tym miejscu zmuszeni będziemy ponieść opłatę wyjazdową z Izraela w niemałej wysokości 101 szekli od osoby (nie obowiązuje dzieci w wieku do dwóch lat) + 5 szekli opłaty manipulacyjnej. Co ciekawe, było to jedyne miejsce w Izraelu, gdzie pytali o nasz pobyt w Iranie – nie zdarzyło się to w żadnym innym momencie – ani na lotnisku w Tel Awiwie, ani przy ponownym wjeździe drogą lądową z Egiptu.

Biedniejsi o ponad 300 złotych ruszyliśmy do kontroli granicznej po stronie egipskiej. Byliśmy tego dnia nielicznymi turystami korzystającymi z tego przejścia i formalności przebiegły bardzo szybko. W naszych paszportach znalazła się 15-dniowa bezpłatna wiza umożliwiająca pobyt jedynie na półwyspie Synaj.

Pierwsze wrażenia z Egiptu były dość surrealistyczne. Pusta, czteropasmowa ulica, środkiem której szliśmy, miała doprowadzić nas na dworzec autobusowy. Mijane hotele sprawiały wrażenie wymarłych.

Z Taby do Sharm odjeżdża jeden autobus dziennie o godz. 15:00. Przewoźnik nazywa się East Delta i koszt przejazdu to zaledwie 60 EGP (funtów egipskich) – ok 12 złotych. Można też zapłacić w szeklach i dolarach, ale kurs wymiany będzie raczej nieprzychylny. Wyjeżdżając z Taby trzeba uiścić też podatek wjazdowy w wysokości 120 EGP/osoby.

Odległość między Tabą i Sharm to zaledwie 220 km, ale przejazd trwał prawie 5 godzin z powodu licznych kontroli wojskowych i policyjnych na trasie. Dworzec autobusowy w Sharm znajduje się dość daleko od centrum, za taksówkę do hotelu zapłaciliśmy 100 EGP, choć cenę tę na pewno można stargować.

Właśnie, hotelu. Zatrzymaliśmy się w czterogwiazdkowym Shores Golden Resort, podobno bardzo popularnym wśród grup z Polski, gdy jeszcze tłumnie jeździły do Sharm. To był nasz pierwszy pobyt w życiu w hotelu o tak wysokim standardzie – z dostępem do basenu i dwóch posiłków dziennie w cenie zaledwie 25 dolarów dziennie za całą naszą czwórkę! Był to jednocześnie najtańszy nocleg w trakcie tego wyjazdu J. Zarezerwowaliśmy go korzystając z portalu booking.com. Nie mamy do tego miejsca żadnych zastrzeżeń – jest położony blisko morza, obsługa jest miła, jedzenie bardzo dobre. Może jedynym mankamentem był brak podgrzewanej wodzie w basenie, poza jednym niedużym basenikiem, ale to chyba standard w Sharm. Hasło „podgrzewana woda w basenie w Egipcie” może brzmieć jak fanaberia, ale zapewniamy, że nie jest tak w styczniu/lutym, gdy temperatury w ciągu dnia są bardzo przyjemne – w okolicach 25-30 stopni, ale dzień jest dość krótki, wieczory chłodne i woda nie ma kiedy się nagrzać.

Same miasto to raczej dość przytłaczający, typowy kurort .Ciągnące się kilometrami identyczne ulice obstawione hotelami, aż trudno  uwierzyć że mieszkańcy prowadzą jeszcze jakieś inne życie poza pracą w obsłudze ruchu turystycznego. Miasto bez wyrazu i klimatu, i niestety nie zmienią tego ustawione na rondach napisy „Charming Sharm”. W sumie to nie dziwię się wielu ludziom, którzy przyjeżdżają tutaj i nie ruszają się przez cały pobyt z hotelu.

My, tak jak pisaliśmy w poprzednim poście, przyjechaliśmy do Sharm przede wszystkim w celach nurkowych. Dzieci jednak z nami nie nurkowały i żeby umilić im ten pobyt jednego dnia wybraliśmy się do Albatros Aqua Park. Na kompleks ten składają się dwa parki wodne – stary i nowy i w ramach biletu wstępu (32 USD osoba dorosła, 16 USD dziecko w wieku 6-12 lat, dzieci poniżej 6 roku życia bezpłatnie) mamy dostęp do obu. I obie części zrobiły na nas pozytywne wrażenie. Park ten możemy porównać z Siam Park na Teneryfie, reklamowanym jako jeden z najlepszych parków wodnych i naszym zdaniem Albatros nie jest od niego dużo gorszy. OK, nie jest on tak ładny i przemyślany jak Siam, ale przynajmniej nie trzeba czekać po 60 minut w kolejkach, aby zjechać z jednej zjeżdżalni. Kolejek nie doświadczymy na pewno na niemalże pionowej zjeżdżalni Magic Loop. Zjazd na niej rozpoczyna się wejściem do zamykanej kabiny i stanięciu na zapadni, która, jak to zapadnie mają w zwyczaju, zapada się pod nami, a my przez następne 5 sekund zjazdu drzemy się w niebogłosy 🙂

Na jedną rzecz chcielibyśmy zwrócić uwagę – zgodnie z przepisami z dużych zjeżdżalni mogą korzystać dzieci powyżej 10. roku życia. Oczywiście ratownicy nie sprawdzają im paszportów i oceniają wiek na oko na podstawie wzrostu. Swoją drogą to według naszej wiedzy w większości parków wodnych na świecie decyduje stosuje się właśnie kryterium wzrostu, a nie wieku – tak było m.in. we wspomnianym Siam Parku, gdzie nasz czteroipółletni wówczas Antoś mógł korzystać nie z wszystkich, ale przynajmniej z kilku zjeżdżalni dla osób powyżej 120 cm wzrostu. I zjeżdżalnie te nie różniły się poziomem trudności od wielu tych, które są w Albatrosie. Ratownicy bardzo restrykcyjnie podchodzą do tych przepisów i Antosiowi tylko raz udało się zjechać z większej zjeżdżalni razem z nami, gdy ratownik w drodze wyjątku przymknął oko na jeden zjazd. W każdym razie, nam te przepisy wydały się przynajmniej na kilku zjeżdżalniach za bardzo restrykcyjne. Aha, jeszcze jedno – kilka basenów dla dzieci było podgrzewanych, dzięki czemu Antosiowi  w żadnym razie się nie nudziło.

Poza wizytą w parku wodnym rozważaliśmy jeszcze wzięcie udziału w wycieczce do monastyru świętej Katarzyny i na górę Synaj, ale nie udało nam się zgrać z terminami – odbywały się tylko dwa razy w tygodniu. Dla zainteresowanych – koszt takiej wycieczki to około 30 dolarów i z opisu wygląda tak, że wyjeżdża się już o 19:00, autobus objeżdża pewnie cały Sharm zgarniając wszystkich turystów, dojeżdża się na miejsce po około 3-4 godzinach, wchodzi około godziny-dwóch na szczyt i czeka na wschód słońca nawet 2-3 godziny. Tak nam przynajmniej wyszło z naszych wyliczeń. Szczerze mówiąc nie wiemy, dlaczego wyjeżdża się aż tak wcześnie, zwłaszcza, że na szczycie w nocy musi być naprawdę zimno o tej porze roku. W każdym razie był to dodatkowy argument, żeby nie wybierać się tam z dziećmi.

O samym nurkowaniu napiszemy w odrębnym poście.

Informacje praktyczne – w skrócie:

  1. podatek wyjazdowy z Izraela – 101 szekli/os + 5 szekli opłaty manipulacyjnej (niezależnie od liczby osób).
  2. Bezpłatna wiza na granicy na 15 dni – ważna tylko na Synaj.
  3. Autobus firmy East Delta z Taby do Sharm – odjazd o 15:00, czas przejazdu: 4-5 godzin, koszt: 60 EGP.
  4. Cudzoziemcy nie mogą przejechać autobusem bezpośrednio z Taby do Kairu – trzeba jechać przez Sharm.
  5. Podatek wjazdowy do Egiptu: 120 EGP/os.
  6. Powrót z Sharm do Taby o 9:00 i 14:30 (tak nam powiedzieli na dworcu, jechaliśmy tym o 9:00)
  7. Albatros Aqua Park w Sharm – wejście 32 USD osoba dorosła, 16 USD dziecko w wieku 6-12 lat, dzieci poniżej 6 roku życia bezpłatnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dziękujemy za odwiedzenie naszego bloga! Będzie nam bardzo miło, jeśli polubisz nasz profil na Facebooku!