INDIA – I’ll Never Do It Again? O pierwszych dniach w Delhi i drodze do Kaszmiru.

Do Delhi przylatujemy w środku nocy. Nie mamy zarezerwowanego żadnego noclegu, ale wsiadamy do autobusu, który zawiezie nas do turystycznej dzielnicy Paharganj. Pierwsze widoki zza okna to mnóstwo ludzi śpiących na ulicach – coś do czego nie przywykniemy do końca wyjazdu. „Paharganj!” – rzuca kierowca. Wysiadamy przy torach kolejowych, kompletnie skołowani. Jakieś ogniska, kłębiące się tłumy ludzi. Paharganj zaczyna się po drugiej stronie torów, wystarczy przejść długą kładką na drugą stronę, ale wtedy jeszcze tego nie wiemy. Od razu podjeżdża do nas kierowca autorikszy, proponując podwózkę. Wybieramy pierwszy z brzegu hostel z przewodnika i jedziemy. Gdy zbliżamy się do celu zatrzymuje nas jeden mężczyzna, mówiąc, że nasz hotel został zamknięty, podobnie jak cały kwartał z „powodów bezpieczeństwa”. Kierowca potwierdza, wyczuwamy jednak pismo nosem i nie ustępujemy – nalegamy na podwiezienie pod wskazany adres. Okazuje się, że hotel działa jak działał i nic szczególnego w okolicy się nie dzieje…

Następnego dnia udajemy się na dworzec kolejowy z zamiarem zakupu biletu kolejowego do Dżammu. Kilka osób przekierowuje nas do biura turystycznego, w którym ponoć sprzedawane są bilety dla turystów. Nie wiedzieć czemu, znajduje się ono kilkaset metrów dalej. No nic, wchodzimy. Gdy w trakcie rozmowy zdradzamy pracownikowi biura, że wybieramy się do Shrinagaru w Kaszmirze, ten informuje nas, że zgodnie z rządowymi przepisami samodzielne podróżowanie tam jest nielegalne i można udać się tam tylko w ramach minimum 3-dniowej, zorganizowanej wycieczki.

Dlaczego wizyta w Shrinagarze i okolicach miałaby być nielegalna dla turystów bez przewodnika? Mogłoby to być podyktowane względami bezpieczeństwa – Kaszmir pozostaje niestabilnym regionem, do którego Pakistan rości sobie prawa od 1947 roku, kiedy to maharadża Hari Singh podpisał dokument na mocy którego Kaszmir został dołączony do Indii. Zrobił to po tym, jak do Kaszmiru wkroczyły pakistańskie bojówki. W regionie od czasu do czasu wybuchają zamieszki, tłumione przez indyjskie wojsko i policje, których obecność w regionie szacuje się na ponad pół miliona, czyniąc Kaszmir jednym z najbardziej zmilitaryzowanych regionów na świecie!

Mimo to nie słyszeliśmy nigdy wcześniej o obowiązku posiadania przewodnika. Mimo usilnych chęci panu nie udaje się nas nabrać i prosimy jedynie o pomoc w zakupie biletu kolejowego. Pokazuje nam stronę z rezerwacjami kolejowymi na trasie do Dżammu – wszystko zarezerwowane na kilkanaście dni naprzód! Zrezygnowani wychodzimy i w końcu znajdujemy miejsce, z którego odjeżdżają autobusy do Dżammu, gdzie bez problemu kupujemy bilety na dowolną godzinę na tzw. sleeper bus – przerobiony autobus z przedziałami do spania umiejscowionymi nad głowami pasażerów w fotelach! Czego to Ci Hindusi nie wymyślą…

Dopiero później dowiemy się, że na dworcu w Delhi, podobnie jak w kilku innych miastach, istnieje specjalnie wydzielone RZĄDOWE biuro kolejowe dla turystów (na pierwszym piętrze dworca od strony Paharganju), które ma dostęp do tzw. tourist quota – puli biletów dla turystów, niedostępnej dla mieszkańców Indii. Pan z prywatnego biura podróży prawdopodobnie celowo nie poinformował nas o tym fakcie, mając nadzieję, że zrezygnowani kupimy od niego wycieczkę.

Musimy przyznać, że pierwsze dni w Indiach dały nam w kość jak nigdy – 40-stopniowe upały, chaos i niespotykany przez nas nigdzie do tej pory w takich ilościach brud na ulicach, do tego masa naganiaczy i naciągaczy, żerujący na niewiedzy turystów. Mówiąc krótko – dostaliśmy po głowie takim szokiem kulturowym, że po raz pierwszy w życiu rozważaliśmy przez chwilę realnie zawinięcie się szybciej do domu – najlepiej natychmiast! Mocno ucierpiała nasza podróżnicza duma – z bagażem doświadczeń po roku z hakiem spędzonym w Ameryce Południowej i po mojej (częściowo) samotnej włóczędze po Birmie i Laosie, byliśmy bardziej niż pewni siebie – Indie szybko nauczyły nas pokory.

Na szczęście, im dalej od Delhi, tym szybciej poczucie frustracji zaczęło ustępować fascynacji otaczającą nas rzeczywistością i radością z każdego kolejnego kilometra w drodze. W Dżammu szybko przesiedliśmy się do samochodu terenowego, który zawiózł nas do Shrinagaru.

Jeszcze w aucie poznajemy Rama, który zaprosił nas na noc do siebie do domu. Wysiadając w Shrinagarze zostaliśmy od razu otoczeni przez agresywny tłum naganiaczy, którzy jak tylko dowiedzieli się, że Ram zaoferował nam gościnę, tym samym pozbawiając ich zarobku z prowizji, niemalże rzucili się na niego. Kątem oka dostrzegliśmy, że Ram jednemu z nich wcisnął banknot, żeby uspokoić sytuację. Gdy później próbowaliśmy go wypytać o szczegóły i oferowaliśmy się, że oddamy mu te pieniądze, machnął tylko ręką.

U Rama spędziliśmy ostatecznie dwa dni, w trakcie których oprowadził nas po członkach swojej rodziny oraz po najciekawszych zakątkach miasta. Shrinagar słynie między innymi z houseboats – mieszkalnych barek na jeziorze Dal. Wiele z nich udostępnionych jest jako hotele dla turystów. Jako ciekawostkę w mieście znajdziemy meczet, w którym rzekomo spoczywa ciało… Jezusa! Zdaniem islamskiej sekty ahmadytów miał on nie umrzeć na krzyżu i nie zostać wniebowziętym, ale umrzeć śmiercią naturalną w Kaszmirze.

Nasz gospodarz był przesympatyczny, ale nie chcieliśmy nadużyć gościnności, tym bardziej, że rzekomo nieodpowiedni strój Kariny (Ram i jego rodzina, podobnie jak większość mieszkańców Kaszmiru, są muzułmanami) stał się przyczynkiem do zgryźliwych komentarzy ze strony synowej Rama – skierowanych nie do nas, ale do teścia. Później dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie chodziło o przypadkowe odsłonięcie łydki przez Karinę, gdy siedziała w salonie. Wygląda jednak na to, że cała sytuacja była pretekstem do wylania różnych żalów i na chwilę znaleźliśmy się w epicentrum rodzinnej kłótni.

Podziękowaliśmy Ramowi za wszystko co dla nas zrobił i ruszyliśmy w pobliskie góry na pierwszy upragniony trekking!

Podróż do Indii odbyliśmy w 2011 roku. Post oraz zdjęcia nie były wcześniej publikowane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *