Cebulowe, por favor!

Ameryka Południowa to kontynent rekordów: najdłuższy łańcuch górski świata (Andy), najdłuższa rzeka (Amazonka) i największy las równikowy, najgłębszy kanion (Kanion Cotahuasi), najwyższy wodospad (Salto Angel), najwyżej położona stolica (La Paz) i jezioro żeglowne (Tititaca),  szczyt górski położony najbliżej słońca (Chimborazo), do niedawna również najwyższy posąg Chrystusa (Cristo de la Concordia w Boliwii)… lista jest długa.

Merida w Wenezueli słynie aż z dwóch rekordów zanotowanych w Księdze Guinnessa. Pierwszy to wspomniana w poprzednim poście najdłuższa i najwyższa kolejka górska, niestety w remoncie, przynajmniej przez kolejne 3 lata.

Drugi nietypowy rekord na szczęście ma się dobrze – mowa o największej na świecie LODZIARNI!!! I nie o powierzchnię lokalu chodzi, a ilość smaków – ponad 800! (nie wszystkie są jednak stale dostępne) Jeśli więc czujesz się znudzony schematyzmem smaków polskich lodów, to miejsce jest dla Ciebie.

Lody o smaku cebuli, czosnku, ryb czy… viagry czekają na śmiałków. My ograniczyliśmy się do „włosów anioła” oraz „płatków pomarańczy” (czyli na dobrą sprawę nie wiemy do końca co jedliśmy), natomiast Harry zaryzykował spróbowanie lodów o smaku chilli… Gdy znalazł już swoją opadniętą jak u postaci z kreskówki szczękę, poprosił o szklankę wody 🙂

Wpis w nieznacznie zmienionej formie ukazał się pierwotnie na starym blogu w 2010 roku i stanowi zapis naszych wrażeń „na gorąco” z rocznej podróży po Ameryce Południowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *